Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
25 grudnia 2016

30 najlepszych płyt 2016

Moja bardzo subiektywna lista najlepszych trzydziestu płyt 2016 roku. Czyli czego słuchałem, co podziwiałem i co mnie zaskoczyło a co uwiodło…

tekst Mikołaj Komar

Ubiegły rok przejdzie do historii pod znakiem pożegnań z wielkimi tego świata. Opuściły nas prawdziwe muzyczne ikony – Prince, Leonard Cohen i David Bowie. Ich legenda pozostanie na zawsze. Dwaj ostatni podarowali nam jednak w testamencie nowe albumy i to jedne z najlepszych w ich karierze. Pozostając wierni swoim stylom nagrali iście współczesne i aktualne brzmieniowo płyty. Te rewelacyjne produkcje zdystansowały wielu młodych. 2016 był także rokiem powrotu Radiohead. To jeden z tych zespołów, które towarzyszyły mi całe życie. „A Moon Shaped Pool” wygrywa w moim rankingu nie tylko przez sentyment. Płyta trafnie komentuje i przewiduje nastroje i wydarzenia dookoła nas a muzycznie jak zawsze wyprzedza trendy i gusta. Wyciszona, hipnotyzująca, wręcz baśniowa muzyka przypomina jak wspaniale ich gitary tańcują z kosmiczną, niepokojącą elektroniką. Często wręcz ambientowe plamy dźwiękowe w towarzystwie smyczków i jedynego w swoim rodzaju głosu Thoma Yorka. Singlowy „Burn The Witch” to dla mnie hymn tego roku. Perła!

Mijający rok to także odkrycia nowych artystów. I tu na czele peletonu staje debiutant, Australijczyk w barwach kultowej wytwórni 4AD – o enigmatycznym pseudo D.D. Dumbo! Koleś o głosie gdzieś pomiędzy Paulem Simonem, Stingiem i Davidem Byrnem ujmuje przede wszystkim urokliwym klimatem swoich brzmień. Pozytywne przesłanie, echa dalekich podróży, mieszanie gatunków i wyjątkowo skoczne rytmy składają się na piękny album i niewątpliwe narodziny gwiazdy! Drugą wcześniej nieznaną mi artystką jest Mitski. Przyznaje, że to już jest miłość! Głos tej pół-amerykanki, pół-japonki działa na mnie kojąco.Słuchając jej rozpływam się niczym zakochany kundel… Do tego chyba najpiękniejsze melodie jakie słyszałem w tym roku w towarzystwie brudnych, prawie grunge’owych akompaniamentów. Fuzja folka, elektroniki, punka, popu rodem z lat 60 i jeszcze kilku innych. „Puberty 2” ma zdolności prawdziwie oczyszczające. Mitski to jedna z tych artystek, które życzę sobie rychło zobaczyć na żywo! Debiutuje również Antony, gdyż po zmianie płci – zmienił również imię na Anohni i wykonywaną muzykę. „Hoplessness” w porównaniu do twórczości „Antony & The Johnsons” jest głośniejszy, mocniejszy, energetyzujący i jeszcze bardziej wzniosły. Bardzo polityczne przesłanie tekstów w rytmie klubowych brzmień rodem z lat 80. Nad nimi królujący aksamitny wokal pani Anohni. Przestrzenna, filmowa, bogata muza uskrzydla i warto jej słuchać bardzo głośno. Uwaga uzależnia.

Był to też czas powrotów moich ulubionych obok The Roots kapel hiphopowych. Najpierw De La Soul a potem A Tribe Called Quest przypomnieli mi czym jest prawdziwy rap. Młodszą generację czarnych rytmów znakomicie reprezentują panowie Childish Gambino i Anderson.Paak! Wspaniała mieszanina soulu, funka, R&B, rapu i ewidentnych fascynacji Princem… Tuż obok siostry Knowles. Pełen rozmachu i perfekcyjnej produkcji majstersztyk pani Beyonce ustępuje jednak w moim przekonaniu swieżości nowej płyty Solange. To prawdziwy soundtrack do kochania. Oby tak dalej!

Wspaniałe powroty zafundowali nam również – Iggy Pop przy wsparciu samego Josha Homme (Queens Of The Stone Age), mistrzowie rockowej poezji PJ Harvey i Nick Cave czy multi-instrumentalistka łącząca muzykę dawną ze współczesnym popem, folkiem a nawet muzyką klasyczną – Agnes Obel. To piękna kontynuacja jej poprzednich płyt.

Świat elektroniki w tym roku to zdecydowanie marzycielska nowa płyta Pantha Du Prince, czy mistrzowie występów na żywo Moderat. Do tego zestawu dołączam jeszcze weteranów z Underworld z przemilczaną u nas a jednak bardzo udaną płytą „Barbara, Barbara, We Face A Shining Future”.

Resztę pozycji odkryjcie sami, o ile jeszcze ich nie znacie. Wszystkie odegrały pewnąrolę w moim muzycznym roku. Bo muzyka to nieodłączny towarzysz życia, bez którego wiele byśmy stracili. 2016 był smutnym rokiem. Jednak treściwym i dającym dużo do myślenia. Niech to myślenie da nam dużo motywacji na kolejny. Oczywiście z własną ścieżką dźwiękową!

 

 

1. Radiohead – A Moon Shaped Pool

e3c43867

2. David Bowie – Blackstar

imgres

3. Anohni – Hopelessness

imgres

4. D.D. Dumbo – Utopia Defeated

imgres-1

5. Mitski – Puberty 2

imgres-2

6. A Tribe Called Quest – We Got It From Here… Thank You For Your Service

imgres-3

7. Solange – A Seat At The Table

imgres-4

8. Iggy Pop – Post Pop Depression

imgres-5

9. PJ Harvey – The Hope Six Demolition Project

imgres-6

10. Leonard Cohen – You Want It Darker

imgres-7

11. Childish Gambino – Awaken, My Love!

imgres-8

12. Agnes Obel – Citizen Of Glass

imgres-9

13. Beyonce – Lemonade

imgres-10

14. Pantha Du Prince – The Triad

imgres-11

15. Anderson. Paak – Malibu

imgres-12

16. King Creosote – Astronaut Meets Appleman

imgres-13

17. Savages – Adore Life

imgres-14

18. De La Soul – and The Anonymous Nobody…

imgres-15

19. Nick Cave And The Bed Seeds – Skeleton Tree

imgres-1

20. Wild Beasts – Boy King

imgres-16

21. Alicia Keys – Here

imgres-17

22. Moderat – III

imgres-18

23. Lambchop – Flotus

imgres-19

24. Blood Orange – Freetown Sound

imgres-20

25. Underworld – Barbara, Barbara, We Face A Shining Future

imgres-21

26. Bon Iver – 22, A Million

imgres-22

27. James Blake – The Colour In Anything

imgres-23

28. Glass Animals – How To Be A Human Being

imgres-24

29. Angel Olsen – My Woman

imgres-25

30. Liima – Liima

imgres-26

 

zostały mi w głowie także:

Jenny Hval – Blood Bitch

Red Hot Chilli Peppers – My Getaway

Car Seat Headrest – Teens Of Denial

The Kills – Ash & Ice

Parquet Courts – Human Performance

Clare Maguire – Stranger Things Have Happened

Frank Ocean – Blonde