Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
15 grudnia 2016

Biografia Benjamina Clementine’a to idealna inspiracja dla filmowego scenariusza. Znakomity muzyk wystąpi w Warszawie

Z kwintetem

Jako 16-latek został wyrzucony ze szkoły, w wieku 18 lat wyjechał z Londynu do Francji bez grosza przy duszy. Zanim został gwiazdą, mieszkał na ulicach Montmartre’u, historycznej dzielnicy Paryża. Grywał na gitarze na peronach metra. Właśnie we francuskiej stolicy zaczął tworzyć pierwsze utwory. Na początku grał po prostu dla siebie, nie zastanawiał się nad tym, czy ktoś go będzie słuchał. W końcu Benjamin został zauważony przez pracownika wytwórni Ekleroschock, który zaproponował nagranie kilku piosenek. Owocem współpracy został debiutancki album „At Least For Now”, który premierę miał wiosną 2015 roku.

Pełen zmysłowej energii i emocjonalnego brzmienia krążek okazał się strzałem w dziesiątkę. „At Least For Now” uzyskał w recenzjach muzycznych najwyższe oceny, a „The Guardian” sklasyfikował płytę na 40. miejscu w rankingu Najlepszych albumów 2015 roku. Benjamina Clementine wszedł do światowej czołówki muzyków, został triumfatorem Mercury Prize 2015, wystąpił na pokazie Burberry.

Brytyjczyk nie osiadł jednak na laurach, do swojej pracy podchodzi bardzo krytycznie.

„Myślę, że moja muzyka rozwinęła się na przestrzeni lat. Czuję, że teraz gram i śpiewam lepiej niż jeszcze kilka lat temu, codziennie uczę się nowych rzeczy. Gdybym mógł, napisałbym “At least for now” od nowa. Myślę, że wyszłoby jeszcze lepiej.” – skomentował dla K MAG.

Niektórzy porównali go do Niny Simone i Leonarda Cohena. W gronie jego fanów znaleźli się Paul McCartney i Björk. Ci, którzy jeszcze nie poznali twórczości Benjamina, będą mieli do tego okazję 19 grudnia, kiedy Brytyjczyk wystąpi w warszawskim Palladium. Niezwykły wokalista i pianista zapowiedział, że w stolicy zagra razem z pięcioosobowym zespołem.

W sprzedaży znajduje się już ostatnia pula biletów stojących i siedzących.


Może spodoba się wam również Jill Scott – głos tak potężny, że potrafi zburzyć mury