Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
21 listopada 2016

Boom na budki telefoniczne. Relikty przeszłości odzyskują utracony honor. Teraz będą służyć jako pomieszczenie biurowe.

Tekst Anna Łakomska

Czy w erze smartfonów ktokolwiek się zastanawia, jaki los czeka budki telefoniczne? W Polsce większość z nich stoi nieużywana albo po cichu znika z ulic. W Warszawie najczęściej (o ile można tak powiedzieć) korzysta się z budki na Okęciu lub w Zakładzie Psychiatrycznej Opieki Zdrowotnej przy ulicy Kolskiej. Są też i takie, których nikt nie używał od wielu miesięcy. Z żałosnego położenia, w jakim znalazł się ten relikt przeszłości, chcą go wyciągnąć przedsiębiorcy. W Londynie i Edynburgu firma Bar Works na próbę wzięła w leasing piętnaście budek telefonicznych, w których zamierza stworzyć minibiura. Ma to być alternatywa dla przesiadywania w zatłoczonym i głośnym Starbucksie, gdzie nie ma warunków do pracy. Wewnątrz budki oprócz biurka i krzesła mają się znaleźć dwudziestopięciocalowe monitory, skanery, drukarki, bezprzewodowe myszki i WiFi, a to wszystko za niecałe dwadzieścia funtów miesięcznie. Inną rewolucję z kolei szykuje Nowy Jork. Budki telefoniczne mają się zamienić w LinkNYC. Dla mieszkańców najbardziej zaludnionego miasta w Stanach Zjednoczonych oznacza to dostęp do szybkiego i darmowego WiFi, rozmowy telefoniczne, możliwość podłączenia ładowarki, dostęp do map i wielu innych praktycznych rzeczy. Ciekawe, czy młodzi, zdolni Polacy wpadną na jakiś nowatorski pomysł wykorzystania „historycznych” budek.

Materiał ukazał się w #83 wydaniu magazynu K MAG #VIDEOTAPE #MUSICISSUE

Lata 90. w jednym teledysku. Rebeka prezentuje „Today”