Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
2 października 2015

Czy reklama jest sztuką, czy tylko „zapychaczem”, na który nie zwraca się uwagi? Sprawdziliśmy to na przykładzie kultowego MINI.

Są takie kampanie, które nie tylko zapadają w pamięć, ale zaskakują i poruszają w taki sposób, że bliżej im do sztuki niż środka manipulacji. Od początku XX wieku reklama przestała być zwykłym porozumieniem producenta i konsumenta i zaczęła być czymś więcej.

Czytaj również: AïOLI inspired by MINI – pełna energii mieszanka wybuchowa

Prężnie rozwijające się reklamy od lat 60. (fani „Mad Mena” już wiedzą) to najlepsze przykłady na to, jak bardzo twórcy starali się zaskoczyć odbiorcę swoim dziełem. Hasło ‘It’s toasted’ Lucky Stike’a, czy reklama ‘Lemon’ BMW dziś należą do prawdziwych klasyków.  Jednak w dobie współczesnego advertisingu trudniej jest znaleźć wyjątkowe kampanie. Konieczność wyrobienia odpowiednich statystyk, badania i wymagające tabelki w Excelu sprawiają, że stawia się na ilość, a nie jakość. Nam udało się dokopać do starych kampanii marki MINI, których błyskotliwość zaskakuje również dziś. Pozbawione banalności wzbudzają szacunek i podziw.

Czytaj również: Klasyczna czerń lub czerwień są zbyt mainstreamowe. Jeżeli kochacie swoje cztery kółka zaserwujcie im prawdziwą metamorfozę.

Od momentu powstania w latach 60. MINI zmienia postrzeganie małego auta. John Cooper, Alec Issigonis i Alex Moulton stworzyli kultowy samochód, którego legenda, jest wprost proporcjonalna do jego wymiarów. To właśnie na tej magicznej zależności, opierają się wszelkie kampanie reklamowe MINI. Gry słowne, zabawa grafiką i wykorzystanie corocznych świąt (Halloween, Boże Narodzenie) fenomenalnie są wykorzystywane do pokazywania przeciwieństw: małego i dużego. W galerii znajdziecie wybrane fotografie. Patrzcie i podziwiajcie!