Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
5 marca 2017

Flow to zmysłowa wokalistka o ulicznych korzeniach. Jest wszechstronnie uzdolniona – śpiewa, pisze, komponuje, reżyseruje klipy i tańczy. Kocha warszawskie Powiśle

/tekst: Karol Owczarek/

Flow, czyli Basia Adamczyk, to eteryczna i zmysłowa wokalistka o ulicznych korzeniach, zakochana w warszawskim Powiślu, gdzie mieszka i tworzy. Bezkompromisowa i wszechstronnie uzdolniona – śpiewa, pisze teksty, komponuje, reżyseruje teledyski i w nich tańczy. Tekst dla Skubasa do kawałka „Nie mam dla Ciebie miłości” napisała tuż po przebudzeniu po całonocnej imprezie na ulotce z reklamą kremu na cellulit, a utwór stał się przebojem i przyniósł Flow nominację do Fryderyka. Jej debiutancka solowa płyta, „Kleśa”, która niedawno miała swoją premierę, to poruszający zapis skomplikowanego życia wewnętrznego artystki i podróż przez różne style muzyczne. Flow nie lubi rutyny, uwielbia za to łamać granicę, dlatego też produkcję utworów na albumie powierzyła kilku wyrazistym i cenionym producentom, m.in. Skubasowi, Wojtkowi Urbańskiemu (znanemu z duetu RYSY) i Szogunowi.

W twoich tekstach jest dużo smutku i bólu. To efekt twoich doświadczeń czy kreacja artystyczna?

Żadna z moich piosenek nie jest kreacją. Wszystko, co znajduje się w moich tekstach, wypływa ze mnie, z moich doświadczeń. Mam w sobie skrajne emocje – albo jestem bardzo szczęśliwa, albo mam depresję. Zwykle w tych gorszych stanach lepiej mi się pisało, stąd też tak dużo w tych tekstach smutku. W tym, co piszę, dużo jest też inspiracji kulturą i sztuką, przefiltrowanych przez moje emocje, tak jak w kawałku „Kahlo”. Napisałam tę piosenkę, po tym jak po raz kolejny obejrzałam film „Frida” i poczułam, że mam z nią coś wspólnego, tym bardziej że to jedna z moich ulubionych artystek, a jej biografia jest fascynująca.

Czyli potwierdzasz opinię, że prawdziwa sztuka wypływa z cierpienia?

Mam nadzieję, że nie. Gdy jestem szczęśliwa, też zdarza mi się coś napisać. Ostatnio byłam na Kubie i widziałam radosnych ludzi, którzy cały czas żyją z muzyką, widać w tym szczęście, energię i pogodzenie z losem. Chciałabym też tak żyć.

Dużo u ciebie paradoksów. W piosence „Love”, śpiewasz: „rozdepczę cię jak robaka, aż zaczniesz o litość błagać”, a w refrenie: „Jest tylko jeden problem, bez ciebie żyć nie mogę”.

To niekończąca się ambiwalencja. Taką samą mam do siebie. Czasem siebie kocham, a czasem mam ochotę zrzucić się z mostu. To się bierze z nadwrażliwości i zbyt dużego rozkminiania. To jak postrzegamy siebie, decyduje o tym, jak patrzymy na innych. Ludzie są naszym lustrem.

Śpiewasz też, że szczęściem jest ruch, a z drugiej strony pochwalasz medytację.

Medytacja jest pewnego rodzaju ruchem. Niekoniecznie chodzi o ruch polegający na tym, że wstajesz o 6 rano i idziesz pobiegać w nowym dresie. Rozumiem go jako to, co się dzieje z naszym umysłem i wnętrzem. Dla mnie ruch to rozwój. Medytacja jest duchowym rozwojem.

Przedstawiana jesteś jako miejska poetka, związana ze street artem, a na twojej płycie teksty są niemal wyłącznie o uczuciach, odległe są od klimatów ulicznych. Zaszła w tobie przemiana?

Dla mnie uczucia są jak najbardziej miejskie. Mój związek ze street artem wziął się stąd, że moja babcia była warszawską malarką. Jako malutka dziewczynka jeździłam z nią na Stare Miasto i poznawałam tam wielu artystów. Uliczne życie przenikało się z artystycznym. Dla mnie to było normalne, że na ulicy się siedzi i rozmawia o sztuce, o zwykłym życiu. To są emocje i uczucia. Uwielbiam jeździć autobusem, obserwować i podsłuchiwać ludzi, wymyślać, jakie historie mogą w sobie kryć. Potrafię podejść do obcych osób i je zagadywać. Prawdziwe życie dzieje się na ulicy, cały czas czerpię z niej inspirację.

Poznajcie też Rosalie, która czaruje unikalnym brzmieniem.

Sięgasz po gatunki, które w Polsce rzadko kiedy są uprawiane z powodzeniem – trip hop, soul, r’n’b. To wymaga odwagi?

Robię w muzyce, to na co mam ochotę. Jeśli jutro stwierdzę, że chcę nagrać kawałek w stylu country, że zakochałam się w chłopaku z sąsiedztwa, to to zrobię. Nie kalkuluję, nie myślę o tym, co może się spodobać. Śpiewam, bo to kocham i chcę wyrazić siebie. Nie wyobrażam sobie, żebym zrobiła płytę w danym stylu, bo jest modny. Mam to w dupie. Prince mawiał, że trzeba łamać wszystkie zasady i taka postawa jest mi bliska. Gdy wydałam poprzednią płytę jako Blow, każdy potem miał na mnie jakiś pomysł, chciał mnie jakoś pokierować i sprzedać. Jedni namawiali mnie na trzymanie się soulu, inni hip-hopu, a wszystko to miało być jak coś, co już było i przyniosło sukces. Nie mogłam tego słuchać. Ja jestem Basia, nie będę śpiewała tak, jak ktoś mi każe.

Czym dla ciebie jest muzyka?

Tlenem, życiem, zapachem, wszystkim, jest mną. Czuję się, jakby całą mnie wypełniała muzyka. Nagranie kawałka to dla mnie oddanie części siebie.

Zwykle całą płytę przygotowuje jeden producent, u ciebie jest ich wielu. Skąd taka decyzja?

Nie chciałam się ograniczać. Miałam ochotę zrobić różne rzeczy z różnymi ludźmi. Zdaję sobie sprawę, że to taki trochę misz-masz, bo z jednej strony jest spokojny kawałek ze Skubasem, a drugiej pojebany bit Szoguna. Te różne muzyczne światy spaja moja osoba i moje teksty. Czasem mam ochotę na techno, czasem na gitarową balladę.

Jakie nadzieje wiążesz ze swoją płytą?

Staram się niczego nie oczekiwać, bo to bez sensu. To, co było dla mnie najważniejsze, już się stało. Chciałam nagrać kawałki, wydać je i puścić mojej mamie. Posłuchała i spodobały się jej, więc jestem zadowolona. Planuję teraz kilka kolejnych międzynarodowych, multidyscyplinarnych projektów, filmowo-fotograficzno-muzycznych. Uwielbiam wymianę energii między różnymi dyscyplinami i artystami reprezentujących różne, często odległe światy. Mam nadzieję, że ta płyta przyczyni się do wielu ciekawych i kreatywnych działań.

Flow (Basia Adamczyk) – wokalistka i autorka tekstów od lat związana z kulturą street-artową, nominowana do Fryderyka za tekst do przeboju Skubasa „Nie mam dla ciebie miłości”. Wielokrotnie współpracowała raperami, m.in. Pezetem i Mesem. W 2010 roku wydała płytę „Jeśli czujesz” jako duet Blow z producentem Mikołajem „Świętym” Jarząbkiem.