Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
9 sierpnia 2017

Gdańska Galeria Miejska zabiera nas w poetycką podróż po mrocznych snach. Wystawia autorkę najlepszego dyplomu ASP

Zwyciężczynią w konkursie Najlepsze Dyplomy jest Marta Hryniuk

Marta Hryniuk to jedna z najbardziej wyróżniających się postaci młodej polskiej sztuki. Urodzona w 1991 roku artystka wizualna ma za sobą dziesiątki wystaw m.in. w Holandii, Czechach, Rumunii, Niemczech i kilku polskich galeriach, a już 10 sierpnia rozpoczyna się jej ekspozycja „Cold Body Shining” w warszawskim CSW w ramach Bank Pekao Project Room, gdzie ujrzymy oniryczne obrazy z okolic Rotterdamu. W 2016 roku Hryniuk zwyciężyła w konkursie Najlepsze Dyplomy, organizowanym przez Akademię Sztuk Pięknych w Gdańsku. Nagrodą dla artystki jest trwająca właśnie solowa wystawa w Gdańskiej Galerii Miejskiej 1, zatytułowana „O, Little Bird”. To multimedialna, konceptualna praca, która zabiera nas w poetycką podróż po mrocznych snach, opowieściach i podświadomości.

/tekst: Karol Owczarek/

20451954_1808616292487476_5027668374934658374_o

Marta Hryniuk, fot. Bogna Kociumbas

Często miewasz czarne sny, skoro za punkt wyjścia wystawy uczyniłaś przyśniony obraz martwego ptaka?

Miewam, ale ten sen to tylko pretekst. Moje prace czerpią ze snów, ale też z zasłyszanych historii, wiedzy nieuchwytnej, przekazywanej drogą ustną. W snach dochodzą do głosu takie archetypowe symbole jak martwy ptak, gdyż są zanurzone w naszej podświadomości. Okazało się, że w wielu tradycjach i kulturach pojawia się ten symbol. Podążyłam intuicyjnie za obrazem i doszłam do wystawy.

Twoja wystawa ma nas wprowadzić w stan snu, przenieść do innego świata?

Tak. Część pracy stanowi utwór, będący hipnotyzującą kołysanką. Nietypową, gdyż zwykle kołysanki są kojące, a ta ma też elementy okrucieństwa. To napięcie między łagodnością a niepokojem było dla mnie bardzo ważne. Zarówno poprzez użycie obrazu, jak i dźwięk, staram się wprowadzić odbiorcę w specyficzny stan skupienia. Chciałabym, żeby widz projektował własne obrazy, uruchamiał swoją pamięć. W tym sensie tak, chciałabym, by wystawa przenosiła do innego świata.

Te dwa światy są też symbolicznie oddzielone tkaniną przypominającą zasłony.

Tkanina przede wszystkim konstruuje przestrzeń, nawiguje odbiorcę, ma funkcję praktyczną. Jest też jedynym materialnym elementem ekspozycji i ma funkcję ekranu, na którym pojawia się wydruk oraz projekcje. Szyfon, którego użyłam, przepuszcza światło, jest lekki i zwiewny, ale jednocześnie dzieli przestrzeń – jest granicą, która jest mobilna, granicą między osobistym i kolektywnym, wewnętrznym i zewnętrznym.

Urodziłaś się w Warszawie, a mieszkałaś i studiowałaś w Poznaniu, Szczecinie, Włoszech, a teraz Holandii. Jesteś nomadką?

Potrzebuję zmian, ale moje podróże wynikały z różnych powodów. Chciałam pomieszkać na południu Włoch, więc na jakiś czas tam się przeprowadziłam. Ze studiów w Poznaniu przeniosłam się do Szczecina, bo w poznańskim ASP zamknięto naszą pracownię i razem z naszym profesorem Wojciechem Łazarczykiem przenieśliśmy się do Szczecina. A w Holandii znalazłam się, gdyż chciałam skonfrontować moją praktykę z międzynarodowym środowiskiem. Mieszkam w Rotterdamie, gdzie połowa mieszkańców nie mówi po holendersku i ma kolor skóry inny niż biały. Łatwo tam wsiąknąć, bo niemal każdy jest skądinąd. Tego mi brakuje w Polsce, bo tu mamy bardzo homogeniczne i rasistowskie społeczeństwo.

Zamierzasz walczyć z ksenofobią za pomocą sztuki?

Nie interesuje mnie osobiście robienie sztuki opowiadającej bezpośrednio o polityce, ale uważam, że każda sztuka jest polityczna, nie tylko dlatego, że komentuje aktualną sytuację polityczną. Każdy artysta w jakiś sposób ustawia się wobec rzeczywistości. Sztuka ma moc relatywizowania, uwrażliwiania percepcji, przeobrażania czasu i przestrzeni; zmienia warunki postrzegania,

Mimo młodego wieku masz sporo sukcesów – liczne wystawy, najlepszy dyplom ASP w 2016 r., kilka rezydencji i stypendiów. Czy czujesz się jakoś naznaczona, wyjątkowa? 

Nie wydaje mi się, żeby tak było. Wiele z tych wystaw robiliśmy sami, jako kolektyw Silverado (przez jakiś czas mieliśmy też własną przestrzeń), założony 4 lata temu. Zapraszaliśmy innych artystów, wcielając się w kuratorów, czasem pokazywaliśmy swoje prace albo wspólnie pracowaliśmy nad projektem. Sami dbaliśmy o przestrzeń i budżet. Tak tworzy się sieć relacji, teraz rozszerzającą się o Holandię i dalej. Na tym w dużej mierze polega moje funkcjonowanie. Oczywiście fajnie jest czasem współpracować z instytucjami, ale nie można tylko na tym polegać.

***

Marta Hryniuk (ur. 1991 w Warszawie) – artystka wizualna, poruszająca się głównie w obszarze wideo i malarstwa. Studiowała malarstwo na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu oraz multimedia na Akademii Sztuki w Szczecinie. Aktualnie studentka Piet Zwart Institute w Rotterdamie. Współzałożycielka nomadycznego kolektywu artystyczno-kuratorskiego Silverado. Stypendystka programu “Młoda Polska” (2017) oraz Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2015), finalistka Startpoint Prize (2016). Ma na koncie szereg wystaw, m.in. w Wolfart Project Space w Rotterdamie, Biennale Wro we Wrocławiu, Muzeum Narodowym w Szczecinie, Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie i Galerii Miejskiej w Tarnowie.

MARTA HRYNIUK. O, LITTLE BIRD

Gdańska Galeria Miejska 1, ul. Piwna 27/29
Wystawa trwa do 03.09.2017
Kuratorka: Gabriela Warzycka-Tutak

***

Prace Marty Hryniuk będzie można zobaczyć już niedługo również w Warszawie:

Marta Hryniuk, „Cold Body Shining” (wystawa w ramach Bank Pekao Project Room 2017)

10.08 – 10.09.2017 (wernisaż 10.08 o godz. 19)

Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa