Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
16 marca 2017

Kolekcja Marca Jacobsa jest kosmiczna, kiczowata i zanurzona w historii muzyki techno i rave

Co by było, gdyby nieziemska Leeloo (postać grana przez Millę Jovovich w „Piątym elemencie”) wtargnęła do muzeum historii amerykańskiej mody i ubrała się w to, co wydało jej się kobiece i ludzkie, a po drodze spotkałaby jeszcze japońską lolitkę i Davida Bowiego? Mogłaby to być historia powstania najnowszej kolekcji Marca Jacobsa. Jego propozycje na wiosnę-lato są kosmiczne, dziewczęce, kiczowate i głęboko zanurzone w historii mody, a także w historii muzyki techno i rave. Ciuchy przypominają styl uczestniczek Love Parade z lat 90. Można się także doszukiwać wpływów stylu Barbarelli i kowbojek. Marc Jacobs potrafi zadziwić, korzystając z powszechnie znanych i sprawdzonych chwytów. A co z cukierkowymi dredami? Na wybiegu nie było ich już od bardzo dawna.
Marc Jacobs, New York Fashion Week Spring/Summer 2017, September 2016

Marc Jacobs, Spring/Summer 2017, for East News

Osobną historię tworzą nadruki i aplikacje przedstawiające kuchenki z rondlem, teksańskie kaktusy, okrągłe ptaszki, surrealistyczne słońce z twarzą, rakiety z oczami… Nadruki na ubrania i akcesoria powstały we współpracy z brytyjską ilustratorką Julie Verhoeven. Nowy Jork bez Marca Jacobsa byłby smutnym miejscem.

tekst pochodzi z KMAG#85, styczeń-luty 2017