Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
25 grudnia 2016

Nowy krążek Austry jest już w drodze. „Future Politics” to muzyczny manifest zespołu

Znany z eterycznej mieszanki electro i synth-popu zespół Austra wraca. „Future Politics” to trzeci studyjny album kanadyjskiej grupy, który ukaże się 20 stycznia. Katie Stelmanis, liderka zespołu Austra odpowiada nam na kilka pytań.

rozmawiał Władek Mykchniuk

Byłaś już kilka razy w Polsce.  Jakie masz odczucia związane z naszym krajem?

Nasza perkusistka Maya jest Polką. Twierdzi, że nawet mówi po polsku. Ale za każdym razem, gdy prosimy ją żeby coś powiedziała, zawstydza się (śmiech). W Polsce zagraliśmy kilka razy. Byliśmy w Warszawie, Poznaniu i Gdańsku, bardzo miło wspominam te koncerty.

Wiem, że masz łotewskie korzenia, to prawda?

Mój pradziadek jest Łotyszem. Moje drugie imię, Austra, w mitologii łotewskiej oznacza ono boginię zorzy porannej. Na Łotwie byłam kilka razy w swoim życiu. Ostatni raz w 2012 roku, kiedy zagraliśmy koncert. To było wyjątkowe wydarzenie, bo zebrała się na nim moja cała rodzina.

Mówisz może po łotewsku?

Niestety nie. Mój pradziadek zawsze mówił mi, że nie ma sensu w uczeniu się tego języka, chociaż sam co tydzień chodził do centrum kultury łotewskiej w Toronto. Był patriotą i cynikiem jednocześnie. Mimo wszystko trochę żałuję, że nie nauczyłam się tego języka.

“Future Politics” to wasz trzeci album studyjny. Czemu tak go nazwaliście?

“Future Politics” to sposób myślenia ludzi o naszej wspólnej przyszłości. Chciałam udowodnić, że wiele granic i tabu tak naprawdę nie istnieją.

Nagrywałaś płytę w Meksyku. Czemu akurat tam? Co cię sprowadziło do tego kraju?

Meksyk był bardzo spontaniczną decyzją. Mieszkałam wtedy w Montrealu. Było zimno, ciemno, ponuro, traciłam zapał. Wtedy stwierdziłam, że chcę tworzyć album w bardziej sprzyjających warunkach. Potrzebowałam ciepła, słońca, chciałam wyjechać gdzieś, gdzie nikogo nie znam. I tak kupiłam “one way ticket” do Meksyku. Czułam, że to dobra decyzja. Spotkałam tam naprawdę ciekawych i inspirujących ludzi. Meksyk wywarł silny wpływ na płytę, zmienił jej nastrój. Kiedy zaczynałam pracę nad “Future Politics” w Montrealu, album brzmiał depresyjnie, natomiast w Meksyku wszystko wskoczyło na inny poziom. Tamtejsze otoczenie, ludzie, klimat i kultura ostatecznie zmieniły charakter płyty na bardziej emocjonalny i optymistyczny, dodały jej energii i zapału.

Xxanaxx remiksuje swój własny kawałek. Duet zna się na electro-chilloucie jak nikt inny.

Co jest najtrudniejsze w tworzeniu muzyki? Z jaką piosenką miałaś najwięcej kłopotów?

Zazwyczaj najpierw tworzymy  melodię, a potem ja piszę do niej tekst. Jest mi wtedy o wiele łatwiej, kiedy słyszę jaki nastrój ma kawałek. Kiedy jest odwrotnie zaczynają się kłopoty. Tworzenie akompaniamentu do gotowego tekstu to skomplikowany i czasochłonny proces. Tak na przykład było z singlem “I love you more than you love yourself”.

Jak się zmieniła Austra od wydania debiutanckiej płyty?

Przede wszystkim mamy więcej doświadczenia w tworzeniu. Do tego dochodzą nowe przeżycia, życiowe zmiany, emocje. To wszystko odnajduje swoje odzwierciedlenie w muzyce. Pierwsza płyta była dość spontaniczna, nie wiedziałam wtedy, że piosenki z „Feel It Break” staną się tak popularne. “Future Politics” jest albumem bardziej dojrzałym, z jasnym przekazem i intencją.

Brzmienie Austry porównuje się zarówno do indie rocka i queer popu. Który gatunek muzyczny jest wam najbliższy?

Ja bym to nazwała tak: “emotional electronic underground pop”(śmiech).

Nelly Furtado wraca po długiej przerwie z teledyskiem w stylu VHS. Wkrótce nowa płyta