Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
13 lipca 2016

Polskie szkło jest najlepsze na świecie. Ma też wspaniałą historię.

Na pozór kruche, delikatne. Szkło ma jednak wielki potencjał, a jego produkcja kryje w sobie sekrety pracowni alchemika.

Choć wielu kojarzy się głównie ze szklanką lub kieliszkiem, prawda jest taka, że szkło można wykorzystywać na wiele rozmaitych sposobów. Wytwarza się z niego przedmioty użytkowe i kolekcjonerskie balansujące na pograniczu dizajnu i sztuki, a dzisiejsi młodzi projektanci tworzą ze szkła obiekty prezentowane i doceniane na całym świecie.

Polska może poszczycić się długą i bogatą historią szklarstwa. Najstarsze odkryte tu wyroby szklane pochodzą z przełomu X i XI wieku. Pierwszy warsztat szklarski powstał prawdopodobnie w Kruszwicy około XII-XIII stulecia, a pierwsza huta szkła w 1310 roku w Poznaniu. W XVI-wiecznej Polsce funkcjonowało już około trzydziestu hut, jednak o rozkwicie produkcji zwierciadeł i zastawy stołowej można mówić raczej w kontekście XVII wieku. Niestety, część okresu zaborów była czasem zastoju. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku przemysł szklarski ruszył na nowo pełną parą. I choć w okresie międzywojennym powstało wiele ciekawych projektów, m.in. autorstwa członków grupy Ład, to złote czasy polskiego szkła przypadają na okres PRL-u. To wtedy najbardziej pożądanym towarem na węgierskim czy bułgarskim czarnym rynku stał się nasz – sprytnie przemycany – kryształ. Każdy, komu te czasy kojarzą się wyłącznie z kryształowymi popielniczkami, musztardówkami i herbatą w szklance z koszyczkiem, powinien nadrobić braki w wiedzy. O ile przed wojną większość hut produkowała szkło apteczne, butelki i przeróżne opakowania, to pod koniec lat 40. wszystko zaczęło się zmieniać. O dziwo, organ o niezbyt przyjaźnie brzmiącej nazwie, Biuro Nadzoru Estetyki Produkcji, zrobił wiele dobrego dla polskiego szkła artystycznego. Wszystko za sprawą niezwykłego talentu działających przy nim twórców: Wandy Zawadzkiej-Manteuffel, Haliny Jastrzębowskiej Sigmund i Stanisława Ptaszyńskiego.

Bardzo duży wpływ na rozwój szklarstwa w okresie PRL-u miały uczelnie artystyczne i wykładający na nich profesorowie. Palma pierwszeństwa należy się Stanisławowi Dawskiemu i stworzonemu przez niego Wydziałowi Szkła przy wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dawski wykształcił takie gwiazdy powojennego dizajnu, jak Barbara Urbańska-Miszczak, Henryk Wilkowski czy Zbigniew Horbowy. Projekty tego ostatniego były prawdziwymi hitami sprzedaży – ludzie wypytywali w sklepach o kieliszki, szklanki, wazony Horbowego, specjalnie po jego szkło przyjeżdżali klienci zza granicy, sypały się międzynarodowe nagrody. Nic dziwnego, bo projekty Horbowego były przełomowe – odznaczały się prostą konstrukcją, oszczędną kolorystyką i chłodną, obiektywną linią. Projektantowi nie brakowało też szalonych na pierwszy rzut oka pomysłów – najbardziej spektakularnym przykładem jego eksperymentów jest linia Antico z charakterystycznymi wżerami, która powstała po posypaniu szklanej bańki proszkiem IXI.


Złote czasy polskiego szklarstwa skończyły się wraz z nadejściem przełomu ustrojowego. Huty sprywatyzowano, wiele z nich upadło. Nie znaczy to jednak, że brakuje nam zdolnych, młodych projektantów tworzących szkło artystyczne. Większość ich projektów nie trafia wprawdzie do masowej produkcji, ale czasy, kiedy w prawie każdym domu stał ten sam komplet naczyń z Duralexu, na szczęście minęły i nikt nie chce czegoś, co mają wszyscy. Powstające dziś w Polsce szkło broni się na całym świecie, jest wystawiane i prezentowane w galeriach.

Do najzdolniejszych przedstawicieli młodych projektantów szkła należy z pewnością Agnieszka Bar. Absolwentka wrocławskiej ASP tworzy autorskie serie użytkowe, realizuje obiekty unikatowe i przedmioty dedykowane. Projektowane przez nią naczynia, wazony czy rzeźby wyróżniają się niepowtarzalnym stylem, stanowiącym połączenie funkcjonalności i ironii, użytkowości i nietypowego podejścia do tworzywa. Bar korzysta głównie z przezroczystego, gładkiego szkła – minimalnymi środkami osiąga maksymalny efekt. Jej dzieła wpisują się w najbardziej aktualne trendy panujące we współczesnym dizajnie, podbijając zarówno rodzimy, jak i światowy rynek wzornictwa. Wśród projektów tworzonych przez Agnieszkę znaleźć można obiekty zrobione z przymrużeniem oka, takie jak szklany, wypełniony kompozycją roślin owczy łeb do powieszenia na ścianę, ale też niezwykle funkcjonalne – na przykład zestaw „Na palec”, czyli czarki i szklanki z bezbarwnego szkła, z półokrągłymi wgłębieniami, które nie tylko dodają naczyniom uroku, ale też znacznie poprawiają komfort trzymania.

Według Gabrieli Kowalskiej szkło jest „zdrowotnie najlepszym materiałem dla człowieka, dającym możliwość wielokrotnego przetwarzania i niezwykle atrakcyjnym materiałem plastycznym”. Gabukow to pseudonim artystyczny projektantki, która oprócz szkła tworzy rzeźby i instalacje. Jej projekty cechuje funkcjonalność, której zawsze towarzyszy jakaś wartość dodana. Może to być ergonomia i komfort użytkowania, jak w przypadku zestawu szklanek i kieliszków Attach – idealnego na bankiety i przyjęcia stojące, zaprojektowanego tak, żeby można je było zawiesić na palcu. Ale czasami funkcjonalności towarzyszy po prostu czysta przyjemność użytkowania. Dobrym przykładem jest tu zestaw Kofikolk, gdzie szklanki jednocześnie mogą służyć jako zatyczki do karafek, a całość zdobi kolorowy kod kreskowy przypominający łowickie pasy. Gabukow fascynuje się też re- i upcyclingiem opakowań szklanych.

1_Vase_SNOWMAN_red_by_GABUKOW_foto_M_NYKLEWICZ

Projekt Gabukow 

Huty Szkła Krosno w czasach PRL-u były gigantem na rynku producentów szkła. Dziś, kiedy większość konsumentów od masowej produkcji woli serie limitowane, Huty, jak wiele innych firm, miały dwa wyjścia: poddać się albo iść z duchem czasu. Na szczęście Krosno wybrało drugą opcję i dziś w zakładach powstaje szkło tworzone we współpracy z młodymi, zdolnymi projektantami. Takimi jak duet Kabo&Pydo (Kataryna Borkowska i Tomasz Pydo). Efektem są Balance i seria Talia. Pierwsze to zestaw dwóch kieliszków z wygodną, grubszą nóżką, w których można podawać wino, lemoniadę lub dowolny inny napój. Seria Talia jest przeznaczona do picia zimnych napojów. Ergonomiczne wycięcie szklanek ułatwia pewny i wygodny chwyt, a forma karafki umożliwia umieszczenie w niej świeżych owoców i mięty.

Szkło to nie tylko świetny, pozwalający tworzyć fantazyjne formy surowiec. Może też posłużyć za płótno malarskie, dając przestrzeń do twórczego wyżycia się ilustratorom i grafikom. Tak stało się w przypadku współpracy Malwiny Konopackiej z bieszczadzką Chatą Wędrowca. Ilustratorka zaprojektowała dla położonego w Wetlinie schroniska serię szklanek. Na prostych naczyniach znalazły się zabawne, nawiązujące do bieszczadzkiej natury, utrzymane w kobaltowej kolorystyce malunki. Przedstawiają zwierzęta typowe dla regionu – rysia, niedźwiedzia i wilka. Wszystkie są ręcznie zdobione patyną przez ilustratorkę, która zaprojektowała dla Chaty również pocztówki i etykiety na słoiki z przetworami.

Natura i ekologia to silny trend i nieustające źródło inspiracji dla wielu kreatywnych zawodów. Projekty Aleksandry Kujawskiej niosą ze sobą silne przesłanie, ale nie są pozbawione funkcjonalności. Tak jak Glass Garden, znakomicie wpisujący się w trend Urban Farming. Mini-szklarnia to rodzaj położonego poziomo, wykonanego z krystalicznego szkła wazonu, w którym każdy może założyć własny, miniaturowy ogród, stając się prawdziwym, wielkomiejskim farmerem. W Glass Garden można uprawiać kwiaty, zioła i warzywa. Szklarnie mają różne rozmiary. Dzięki nim mieszczuchy mogą zaspokoić potrzebę obcowania z naturą, czerpiąc przy tym samym satysfakcję z samodzielnie wyhodowanego, ekologicznego jedzenia.

Nie ulega wątpliwości, że szkło jest jednym z najbardziej szlachetnych materiałów. Choć kruche, daje nieskończone możliwości, pole dla wyobraźni i twórczej kreacji. Dziś młodzi projektanci nauczyli się bawić szkłem, traktować je z lekkim przymrużeniem oka i sporą dozą poczucia humoru. Dzięki temu z jednej strony strącają ten surowiec z piedestału, zaś z drugiej, doceniają jego potencjał i dają mu drugie życie. I chociaż karafki z rżniętego kryształu wracają do łask i świetnie odnajdą się w nowoczesnym wnętrzu, to współczesny klient chce czegoś więcej. Projektanci wychodzą mu naprzeciw, tworząc obiekty funkcjonalne, nadążające za światowymi trendami, zachęcające do własnej aranżacji i stylizacji. Bo szkło jest trendy!