Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
5 stycznia 2017

Ryan Gosling, Michael Fassbender, Rooney Mara i Natalie Portman w nowym filmie Terrence’a Malicka. Takiej liczby gwiazd w jednym filmie dawno nie było

Terrence Malick, twórca takich dzieł jak „Cienka czerwona linia” i „Drzewo życia”, wraca z nowym filmem, nad którym prace trwały z przerwami blisko 5 lat. Pierwotnie miał się nazywać „Weightless”, ostatecznie jednak zdecydowano się na tytuł „Song to Song”. Ma to być współczesne love story rozgrywające się w środowisku muzycznym Austin w Teksasie. Ukazane zostaną splątane losy dwóch par – aspirujących songwriterów Faye (Rooney Mara) i BV (Ryan Gosling) oraz potentata muzycznego Cooka (Michael Fassbender) i uwiedzionej przez niego kelnerki (Natalie Portman). Jak zapowiadają twórcy, zobaczymy rock’n’rollową opowieść o uwodzeniu, zdradzie i pogoni za sukcesem. Udostępniono niedawno pierwszy kadr z tego znakomicie zapowiadającego się dramatu muzycznego. Premierę w amerykańskich kina zapowiedziano na 17 marca 2017 roku.

Oprócz wcześniej wymienionych gwiazd na ekranie zobaczymy również Christiana Bale’a, Cate Blanchett i Vala Kilmera. W tle pojawią się zarejestrowane koncerty i epizodyczne występy wielu czołowych muzyków, m.in. Patti Smith, Lykke Li, Iggiego Popa, Florence and the MachineRed Hot Chili Peppers. Za zdjęcia odpowiada Emmanuel Lubezki, pracujący wcześniej przy takich produkcjach jak „Grawitacja” (2013), „Birdman” (2014) czy „Zjawa” (2015). Takiej liczby gwiazd kina i muzyki w jednym filmie dawno nie było.

Jako reżyser Terrence Malick wywołuje skrajne opinie. Zarówno poprzez swoje metody pracy: potrafi np. porzucić kręcenie filmów na 20 lat (tyle wynosiła przerwa pomiędzy „Niebańskimi dniami” i „Cienką czerwoną linią”), jak i dokonania. Powiedzieć, że wybiera tematy ambitne, to mało. Człowiek nazywany „największym współczesnym metafizykiem kina” w swoich filmach próbuje odpowiedzieć na pytania najważniejsze: związane z istnieniem Boga, funkcjonowaniem wszechświata i sensem naszego życia. Potrafi wzbudzać przez to zachwyty (Złota palma w Cannes dla „Drzewa życia”) jak i wywoływać zmasowaną falę krytyki („To the wonder” z 2012 roku poniósł zarówno artystyczną jak i finansową klapę w kinach, fali entuzjazmu nie wywołały również jego dwa ostatnie dzieła – „Knight of Cups” i „Voyage of Time”).