Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
12 września 2017

Teatr Żydowski wystawił spektakl „Kibice”. Na scenie spotkali się polscy Żydzi i kibice Legii

Warszawski Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich po objęciu dyrekcji przez Gołdę Tencer w 2014 roku zerwał z zachowawczym stylem i zaczął poszukiwać odważniejszych form wyrazu. Zwiastunem zmian było wystawienie tutaj przez Maję Kleczewską, jedną z najbardziej wyrazistych i bezkompromisowych polskich reżyserek, sztuki „Dybuk”. Dobrze przyjęty spektakl pociągnął za sobą kolejne niekonwencjonalne realizacje, m.in. autotematycznych „Aktorów żydowskich” Anna Smolar czy „Marzec ’68. Dobrze żyjcie – to najlepsza zemsta” lewicującego duetu Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego.

Mimo utraty w zeszłym roku dotychczasowej siedziby przy placu Grzybowskim, wyburzonej przez dewelopera, Teatr Żydowski funkcjonuje i regularnie gra w użyczonych mu przestrzeniach, m.in. Klubu Garnizonowego i Nowego Teatru, i kontynuuje obrany kierunek. Najnowszy spektakl, „Kibice”, w reżyserii Michała Buszewicza, wywołał emocje jeszcze przed premierą, która odbyła się 11 września. W zamyśle twórców na scenie miało dojść do spotkania niemożliwego na co dzień – razem występują tu polscy Żydzi i kibice Legii Warszawa. W ramach przygotowań aktorzy teatru chodzili na mecze, by spróbować odnaleźć w sobie „wewnętrznego kibica” na Żylecie. Kibice zaś odwiedzili synagogę i zapoznawali się z kulturą żydowską.

– Naszym marzeniem jest wytworzenie sytuacji porozumienia przy zachowaniu istotnych różnic, czyli szacunku, znalezienia podstawowego gruntu, na którym jest ono możliwe. Pamiętając o nakazie przypisywanym Voltaire’owi: „Nie zgadzam się z tobą, ale zrobię wszystko, żebyś mógł głosić swoje poglądy”, ten grunt to sfera niepodważalnych wartości ludzkich. A to już nie tylko problem wybranych wspólnot, ale całej, podzielonej dzisiaj jak nigdy dotąd Polski – pisze o swoim spektaklu reżyser.

Pomysł na spektakl, w naszym mocno podzielonym ideologicznie kraju, wydawał się co najmniej odważny i utopijny. Nie jest tajemnicą, że wśród kibiców poglądy antysemickie i pogarda dla „elitarnej” sztuki nie są rzadkością, a wśród dużej części artystów i intelektualistów dystans wobec dziarskich mężczyzn fanatycznie oddanych ukochanej drużynie jest znaczący. Na rezultat tej próby pogodzenia skrajności nie trzeba było długo czekać.

Sporym wyzwaniem było już samo znalezienie kibiców, którzy zgodziliby się wziąć udział w przedsięwzięciu. Jak przyznaje reżyser w rozmowie z „Dwutygodnikiem”, duża część kibiców, do których udało mu się dotrzeć nieoficjalnymi drogami, alergicznie reagowała już na same słowa „Teatr żydowski”. Często też pojawiały się wypowiedzi w rodzaju: „Chciałbym/chciałabym wziąć w tym udział, ale boję się, co powiedzą inni i czy będę mógł/mogła wrócić na stadion”. Ostatecznie do projektu ze środowiska kibicowskiego udało się zwerbować… dwie osoby.

9 września, trzy dni przed premierą, w serwisie Legia.net pojawiło się oficjalne oświadczenie wszystkich grup kibiców Legii, w którym jednoznacznie odcięli się od spektaklu Teatru Żydowskiego:

– […] chcemy stanowczo zaznaczyć, że nikt z kibiców Legii nie ma nic wspólnego ze wspomnianą „sztuką” i całkowicie odcinamy się od tego przedsięwzięcia. Nie ma i nie będzie nigdy naszej aprobaty dla żadnych projektów dotyczących kibiców Legii, które nie powstają z inicjatywy naszego środowiska. Żałosne jest, że nazwa naszego ukochanego klubu jak również jego kibice, stają się swoistego rodzaju trampoliną dla zwykłej szmiry, którą w innym przypadku prawdopodobnie nikt by się nie zainteresował. Na tego typu sformułowania pozwalamy sobie, gdyż całkowicie nie wierzymy w czystość intencji osób zgromadzonych wokół tego koszernego projektu – czytamy w oświadczeniu podpisanym „Grupy Kibicowskie Legii Warszawa”.

Jak widać, spektakl zamiast zakopać podziały, tylko je wzmocnił. Niemniej jednak warto próbować, bo jak wiadomo, kropla drąży skałę. Wzmacnianie podziałów to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje nasze społeczeństwo. Problem w tym, że nie nikt jeszcze nie znalazł uniwersalnego sposobu na ostudzenie emocji i zniwelowanie uprzedzeń. Najlepszą receptą wydają się dialog i empatia, a jak widać, z tymi prostymi kategoriami jest duży problem, często po obu stronach barykady.

Spektakl jest grany 12 i 13 września w przestrzeni Nowego Teatru. Na oba pokazy nie ma już biletów. Autorowi tekstu nie udało się jeszcze zobaczyć „Kibiców”, tekst ten nie odnosi się więc do kwestii artystycznych, a jedynie ukazuje społeczne tło, w którym doszło do premiery. Wśród nielicznych opublikowanych dotąd głosów na temat spektaklu, możemy się dowiedzieć że jest „cholernie dobry” (zdaniem „Kopalni – sztuki futbolu”), a z drugiej strony, według Jacka Wakara w recenzji dla Onetu, to „wspólnotowe ćwiczenie teatralne, szlachetne w intencjach, ale pozbawione siły”.