Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
29 grudnia 2016

„Żyjemy w epoce schizofrenii seksualnej”. Maria Rotkiel i Piotr Kędzierski bezwstydnie rozprawiają na wstydliwe tematy.

tekst pochodzi z K MAG-a #76

Mimo że świat się zmienia, zmieniają się ludzie i normy, jest większa wolność i otwartość, wciąż seks jest traktowany jako tabu. Dlaczego tak naturalna rzecz, będąca immanentną częścią życia, wciąż wzbudza emocje i jest spychana na margines?

MARIA ROTKIEL Jest wiele sfer naszego życia, które zawsze będą tabu, bo dotyczą intymności. Tabu jest nasza fizjologia i zawsze tak będzie, bo dotyczy sfery bardzo intymnej. To, że są pewne obszary, które są otoczone aurą tajemnicy, to dobrze. Źle jest wtedy, gdy w dyskusji publicznej je zakłamujemy i udajemy, że nie istnieją, że nas nie dotyczą albo wręcz kłamiemy. To nie robi nam dobrze na głowę, bo jeżeli ktoś udaje świętszego, niż jest, to nie żyje w zgodzie ze sobą.

PIOTR KĘDZIERSKI Gdy zostałem zaproszony do tej rozmowy, to nie mogłem spać. Jej temat wydawał mi się wyzwaniem, bo moim zdaniem o seksie powiedziano wszystko, a zarazem nic nie powiedziano. À propos intymności – niedawno oglądałem w wiadomościach materiał o kobietach, które karmią piersią w parkach. Całkowicie rozumiem ich prawo do karmienia w miejscu publicznym, to jest ludzkie i nie mam nic do gadania, nie wyobrażam sobie, że ktoś może w tę sferę urzędowo ingerować. Osobiście jednak mam jakiś dyskomfort z tym, że przy mnie nieznajoma kobieta pokazuje pierś. To jest dla mnie intymne i kłopotliwe.

MR To nie patrz!

PK Mam z biustem konotacje seksualne. Ale mogę odwrócić wzrok…

MR Są osoby, u których skrępowanie pojawia się, gdy kobieta jest w kostiumie kąpielowym albo ma krótką spódnicę.

PK W krajach islamskich budzi to spore emocje.

MR To jest kwestia umowna. Społecznie umówiliśmy się, że są części ciała, których nie pokazujemy.

PK I udajemy, że ich nie ma, jak u Kena nie ma siusiaka.

MR Dla mnie problem z tabu pojawia się wtedy, gdy funkcjonujemy, jakby tych wstydliwych części ciała nie było. Nazwałabym to wypieraniem dupy. Mamy przecież różne części ciała, więc nie udawajmy, że one nie istnieją. Można powiedzieć: „Czuję dyskomfort, gdy kobieta karmi piersią, więc odwracam wzrok i koniec”. Dążymy jednak do tego, żeby kobieta, gdy jej dziecko jest głodne, mogła je nakarmić, nie możemy robić z tego problemu.

Przeczytajcie też o tym, że kobieca monogamia to mit. Kobiety bardziej niż mężczyźni pragną seksu.

PK Wydaje mi się, że to nie jest kwestia do dyskutowania w Sejmie.

MR Są to tematy ważne dla nas, ale nie powinny być odgórnie regulowane. Uważam, że kwestie światopoglądowe powinny być wolne od polityki i zostać naszym wyborem.

PK W mojej grupie znajomych, wśród chłopców, głównie samotnych, nie ma tematów tabu. Ale w przypadku innych osób, z którymi mam innego typu relacje, pewne rzeczy staram się przemilczeć lub ubrać w delikatniejsze słowa.

MR Tabu to coś trudnego, co budzi dyskomfort; to obszar, w którym nie do końca wiemy, jak się zachować. Nie zależy to tylko od czasów, w których żyjemy, ale również od momentu w naszym życiu. Od niedawna jestem matką i dla mnie wszystkie kwestie związane z fizjologią i cielesnością są dużo naturalniejsze niż wcześniej.

PK Ale w kontaktach z facetami też?

MR No nie z obcymi. Wydaje mi się, że dzięki doświadczeniu, którego nabieramy wraz z wiekiem, to, co wcześniej mogło być krępujące, staje się naturalne. Przestajemy się przed tym wzdrygać i stajemy się pewniejsi siebie. Uważam, że gdy facet zostaje ojcem, jak mój partner, to fakt karmienia piersią przestaje być seksualnie nacechowany, lecz staje się czymś czysto biologicznym.

PK A kiedy karmią przy nim obce kobiety?

MR Widzę dużą różnicę w podejściu do tych spraw u mężczyzn, którzy mają dzieci, i tych, którzy nie mają.

PK Czyli to się u mnie zmieni?

MR Moim zdaniem tak. Kiedy twoja kobieta zajdzie w ciążę, cielesność i seksualność zostaną oswojone. Możemy to sprawdzić, jak to będzie za kilka lat u ciebie.

PK K MAG lipiec 2019. Metamorfoza Piotra.

MR To dużo zmienia, np. szukasz znajomych, którzy mają dzieci.

PK No teraz szukam tych, co nie mają.

MR Wiem, bo jeszcze dwa lata temu tak samo funkcjonowałam i rozmowy o dzieciach doprowadzały mnie do szału.

PK Ja tak mam wciąż. Zmieniając nieco temat, zauważyłem, że kiedyś w początkowej fazie znajomości i randkowania ludzie byli bardziej zachowawczy, a dziś w 90% na pierwszym spotkaniu idą do łóżka.

MR Kiedyś – to znaczy kiedy?

PK Kilkanaście lat temu. Dziś kontakt fizyczny nie jest czymś ekskluzywnym, stał się powszechnie dostępny. Nie musisz się umawiać na kilka randek, żeby uprawiać z kimś seks.

MR Na pewno jest to powszechniejsze. Wynika to też z tego, że o pewnych rzeczach śmielej się mówi i śmielej do nich przyznaje. Zmiana w relacjach nie jest taka duża, nie ma ogromnej dysproporcji między tym, co dziś, a kiedyś.

PK Czyli jak w „O północy w Paryżu” Allena – zawsze było tak samo, tylko mówiliśmy o tym mniej.

MR Nie tak samo, ale zmiana nie polega stricte na naszych zachowaniach, tylko głównie na większej śmiałości. Jest tak, że więcej osób uprawia teraz seks przed ślubem niż np. 100 lat temu, ale mówiąc o perspektywie kilkunastu ostatnich lat, zmiana nie jest tak duża. Tak samo wcześniej ludzie uprawiali seks dla przyjemności i tak samo z klubu wychodzili z kimś, kogo nie znają, i działo się to na pierwszych randkach. Tylko teraz mamy odwagę się do tego przyznać i jesteśmy w tej sferze coraz bardziej otwarci, przynajmniej werbalnie.

PK To niestety prowadzi do smutnego końca. Wszystko sobie powiemy i ciekawość znika.

MR Wszystkiego nie powiemy. Seksualność człowieka jest tak…

PK Fajna…

MR Fajna, wiadomo. Ale żeby wszystko o niej powiedzieć i zrobić, to życia by nie starczyło. Nie jest tak, że wszystko zostało odkryte.

PK Zaglądam na YouPorn i tam już wszystko zostało odkryte. Mnie już nic nie zdziwi. Myślę, że moich rodziców zdziwiłaby zawartość stron, na które czasem wchodzę (z ciekawości oczywiście).

MR Nie jest odkryciem XXI wieku jakiś sposób uprawiania seksu. Seks uprawiano na różne sposoby i w różnych konfiguracjach, z bardzo różnymi przedmiotami, od wielu tysięcy lat. Tylko mniej osób to robiło i wiedziało o tym.

Tomasz Raczek: Seks to rodzaj bardzo osobistego i intymnego teatru.

PK Więcej osób chwali się też swoimi nietypowymi zachowaniami seksualnymi, często ekstremalnymi.

MR Tym, co zmienił internet w sferze tabu, jest dostępność. Każdy, kto ma w sobie jakąś dozę ekshibicjonizmu, znajdzie sobie przestrzeń, żeby się zaspokoić. Każdy może pokazać, jak uprawia seks, i robić to na różne udziwnione sposoby.

PK Każdy, kto chce, może to też obejrzeć.

MR No tak, bo mamy ekshibicjonistów i podglądaczy. Ale obie te grupy były od zawsze. Nic nie odkrywamy.

PK Ty jesteś psychologiem i przychodzą do ciebie różni pacjenci. Czy któryś cię zaszokował do tego stopnia, że wróciłaś do domu z myślą „o tym nie wiedziałam”?

MR Ja się cały czas uczę i dowiaduję o nowych rzeczach.

Jest taka scena u wspomnianego Allena, we „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać”, w której mężczyzna przychodzi do psychoanalityka z owcą, w której się zakochał.

PK Przyszedł do ciebie pacjent zakochany w owcy, chomiku albo drzewie?

MR To już są dewiacje.

PK Ale granica między normą a dewiacją jest płynna.

MR W różnych czasach te granice się przesuwały.

PK Dendrofil jakoś mi nie przeszkadza, gorzej z zoofilem, zwłaszcza amatorem gryzoni.

MR Mnie ogólnie pacjenci nie szokują. Jeśli już, to zdarza się, że coś mnie może zasmucić. Gdy słucham historii życia kogoś, kto jest bardzo nieszczęśliwy. I tak po ludzku mu współczuję. Niektórzy strasznie cierpią. Słyszę znacznie częściej o lękach i smutku niż o wspomnianej owcy. Ktoś np. ma 40 lat i nigdy nie udało mu się komuś zaufać i kogoś pokochać. A może ciebie coś zaszokowało?

PK Mnie już nic nie zdziwi. Jest kilka obrzydliwych rzeczy i zastanawiam się, czemu ludzie to robią, ale widok tego mnie specjalnie nie szokuje. Pamiętam, że jak byłem młodym chłopcem, to w telewizji były dwa kanały, więc z perspektywy nastoletniego onanisty brakowało źródeł inspiracji do pewnych czynów. Pamiętam te desperackie ruchy, gdy się sięgało po katalog „Otto” bądź „Quelle”, gdzie skąpo odziane panie prezentowały np. przyrządy do masażu. Wyrosłem na w miarę normalnego człowieka, nie muszę chodzić do psychologa z problemami seksualnymi. Znam swoje możliwości i ograniczenia, jedynie gdy obejrzę film z Rocco w roli głównej, to czuję się zakłopotany. Moje pokolenie wyrosło na poszukiwaniu erotyki, a teraz jest ona ogólnie dostępna. Kiedyś, gdy znalazłem piękne zdjęcia mojej ulubionej modelki, to miało wręcz magiczny wymiar. To było nie tylko erotyką, lecz także dziełem sztuki. Czułem, że obcuję z czymś wyższym. Może niepotrzebnie się uzewnętrzniam, ale to było bardzo fajne i mistyczne. A teraz stało się takie dosadne i łatwe. Odpalasz „Rozmowy w toku” o 16 i widzisz, w jak płytki i wulgarny sposób ludzie rozmawiają o seksie. Sposób, w jaki dobierają słowa, sprawia, że więdną mi uszy. Więdną mi uszy? Powiedziałem to? Mówię jak moja mama.

MR Media i internet dały łatwość w mówieniu o seksie, co zubożyło tę sferę i pozbawiło ją aury tajemnicy, która nadawała sens i smak. Tak jak ze wszystkim w życiu – fajnie jest smakować. Możesz się nażreć, a możesz degustować. Jeśli ludzie żrą seks, to przestaje to być estetyczne i fajne.

PK Często porównuję losy moich dziadków z czasami współczesnymi, gdy znacznie zwiększyło się natężenie bodźców. Gdy moi dziadkowie byli młodzi, nie było tylu lokali, nie było telefonów i internetu, więc o romans było o niebo trudniej. Teraz mamy wielką dostępność i łatwość. Jesteś w obcym mieście, wchodzisz na Tindera i szybko możesz nawiązać kontakt. Przez to nie doceniamy relacji międzyludzkich, ta łatwość zubaża.

Ciekawe jest to, że jeszcze niedawno serwisy randkowe, jak Sympatia, były wstydem, a teraz używanie ich, np. Tindera, jest modne. Kiedyś ogłoszenia matrymonialne pochodziły od osób, które ze znalezieniem drugiej połówki miały ogromną trudność, np. 50-letni wdowiec z wyrokiem szukał atrakcyjnej, bogatej 20-latki. Teraz korzystają z takich serwisów również osoby atrakcyjne, niemające problemów komunikacyjnych.

PK To nie jest tak, że ktoś, kto jest zbyt otwarty w sprawach seksu, to robi to trochę specjalnie i traktuje jako element obrony? Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje. Znam wiele osób, które są ciche i pomijają ten temat, a mają bardzo bogate życie erotyczne.

MR Jest takie ważne pojęcie jak zdrowie seksualne, czyli to, jak zaspokajamy potrzeby, na ile możemy w tym zachować umiar, czy nie towarzyszą temu akty agresji lub autoagresji. To wszystko buduje nasz komfort psychofizyczny. Ludzie, którzy bardzo się przechwalają swoimi sukcesami, często leczą w ten sposób kompleksy, a tych sukcesów mogą w ogóle nie mieć na koncie. Jak ktoś ostentacyjnie manifestuje swoją seksualność i pewność siebie w tej materii, to zawsze budzi to moją podejrzliwość. Taką samą podejrzliwość mamy, gdy ktoś w knajpie rzuca kartę kredytową na stół i krzyczy: stawiam!.

PK A jest coś takiego jak mody seksualne, tak jak są kolekcje wiosna-lato. Czy stosunek seksualny ma wyglądać tak, jak go opisują w „Cosmopolitan”?

MR Prasa kobieca w tych kwestiach się nie popisała, w latach dziewięćdziesiątych lansowała różne rzeczy, nie zawsze rozsądne. Teraz na szczęście coraz więcej pisze do niej specjalistów, psychologów i seksuologów, a mniej osób, które się na tym nie znają. Media narzucają różne wzorce, ale też pomagają oswoić niektóre tabu. Kiedyś słowo „łechtaczka” było nie do pomyślenia. Jestem ciekawa, co masz na myśli, mówiąc o wulgarnym języku.

PK Nie mówię o naukowych pojęciach, ale chodzi mi o uliczny, codzienny język. Poza tym polski język mało ma słów związanych z seksualnością, które miałyby lekkość, nie jesteśmy z nimi oswojeni. Słowa określające nasze sfery intymne porównałbym do finezji zawartej w słowach obuwie, drób, slipy czy odzież.

MR Z jednej strony internet sprawia, że mówimy w sposób wulgarny lub odzierający tę sferę z czegokolwiek intymnego, a z drugiej strony ogólnie jest problem z mówieniem o seksie. Do tej pory toczą się dyskusje, jak rozmawiać z dziećmi na ten temat. Sama byłam w jakimś programie, gdzie panie prowadzące zastanawiały się, czy w rozmowie z małym dzieckiem używać słowa „siusiak”, „penis” czy „trąbka”.

PK Nie umiemy rozmawiać o tym z dziećmi. One zamiast poznawać kwestie seksualne etapami, od razu wchodzą na strony pornograficzne i dostają fangę w nos.

MR Powtórzę, że problem tkwi w tym, że wypieramy dupę, wypieramy pewne oczywiste kwestie związane z fizjologią, i to się przejawia m.in. w wychowywaniu dzieci. Jeżeli rodzic nie ma problemu ze swoją seksualnością, lubi swoje ciało, nie ma zahamowań, które go krępują, a jego seksualność mieści się w normie społecznej, to może przejść nago obok dziecka albo kąpać się z nim i powoli wprowadzać je w ten świat. Gdy sami mamy problem, to obciążamy dzieci swoimi lękami i kompleksami. Większość rodziców udaje, że nie ma cielesności i dopiero gdy dziecko ma 12-13 lat, mówi mu, skąd się biorą dzieci. To jest dramat.

PK Podejrzewam, że dwunastolatkowie od przynajmniej czterech lat wiedzą, skąd się biorą dzieci. Temat marihuany przestaje być tabu wśród polityków i czekam, aż politycy zaczną mówić wprost o seksie. Patrząc na polski parlament, zastanawiam się, co ci ludzie mają w głowach. Strach myśleć, co się dzieje w ich sypialniach. Po ich zachowaniu można sądzić, że wielu z nich ma problem z seksualnością. Ci ludzie pod tymi maskami muszą uprawiać życie erotyczne i życie w ogóle. Może te maski powodują frustrację?

MR Moim zdaniem im ktoś częściej obsesyjnie porusza pewne tematy i się gotuje, gdy są poruszane, i z większą determinacją walczy o poprawność, tym większy ma z nimi prywatnie problem. Jestem w stanie, obserwując naszą scenę polityczną, wysnuć pewne hipotezy – kto z czym może mieć problem, a kto nie. Tam gdzie jest nienaturalność, kompulsywność, niezdrowe i nieadekwatne emocje, zainteresowanie intymnością innych, narzucanie własnego zdania i próby ograniczania intymności, tam jest problem. Dopóki nie robimy nikomu krzywdy i nie robimy tego agresywnie, niech to będzie nasza intymna rzecz, państwo powinno być jak najdalej od tej sfery i mówienia, co wolno, a czego nie wolno. Problem jest zawsze tam, gdzie jest agresja i zacietrzewienie. W sferze seksualnej, jak w każdej dziedzinie życia, albo nadużywamy innych, albo siebie – na to trzeba uważać.

A jak to możliwe, że przy tak łatwym dostępie do pornografii w internecie dwa największe serwisy społecznościowe, Facebook i Instagram, cenzurują zdjęcia nagich piersi i blokują konta użytkowników publikujących takie zdjęcia?

PK Mnie na Facebooku zablokowali kilka razy. Pewnego razu kolega Lizut wrzucił na mój profil zdjęcie prącia i przez dwa miesiące nie miałem Facebooka, bo pan Zuckerberg zdenerwował się, a tam nic strasznego nie było. To tylko zwykły, polski, prawilny penis. W zwisie. Jest też przecież akcja Free the Nipple w odpowiedzi na hipokryzję i facebookową politykę antysutkową, akcja, którą oczywiście wspieram. Dlaczego sutek jest takim tabu? Może dlatego mam problem z piersiami karmiących kobiet, że za mało tych sutków widziałem.

MR Chciałabym się zastanowić nad tą hipokryzją, bo to łączy się z tym, jak ludzie mówią o seksie i jaki deklarują stosunek do tej sfery. Są osoby, które deklarują bardzo konserwatywne poglądy, a potem się dowiadujemy, że ich życie było bardzo liberalne.

PK Jak pan Haider z Austrii, radykalnie prawicowy polityk, który jak się okazało po jego śmierci, miał młodego kochanka.

MR Ciekawe, ilu u nas jest panów Haiderów.

PK Trudno wskazać, bo mówi się o polityce, że to show-biznes dla brzydkich i nie interesuje nas ich życie intymne.

MR Dobrze, jak sfera deklaratywna zgadza się z tym, co robimy, to jest w porządku. Problem w tym, że u wielu polityków może się nie pokrywać. Hipokryzja to mechanizm obronny, często ma swoją genezę w lęku przed społecznym odrzuceniem. Ludziom się wydaje, że jakieś poglądy zagwarantują im większą popularność, bycie akceptowanym i deklarują pewne poglądy, budują swój wizerunek w oparciu o oczekiwania docelowej grupy wyborców.

PK To tak, jak jesteś na imprezie i ktoś mówi: „Widziałeś nowy film Tarantino?”. „Tak, wow, widziałem!”. Choć to nieprawda, ale mówisz tak, bo chcesz pozostać w grze w trakcie small talku. My z kolegami wymyśliliśmy pojęcie, które nazywamy „tureckim śmigłem”. Uwielbialiśmy podpuszczać inne osoby i mówiliśmy w trakcie rozmów o seksie: „Robiliśmy to i to, nawet tureckie śmigło”. I pytamy kogoś: „Robiłeś kiedyś tureckie śmigło?”. A on odpowiada, że tak, było super i to jego ulubiona czynność. A tureckie śmigło nie istnieje, sami je wymyśliliśmy, ale brzmi tak absurdalnie, że aż wiarygodnie. Jakby któryś z twoich pacjentów przyszedł i powiedział, że uprawiał tureckie śmigło, to oznacza, że to mój kolega. Zamiast programu „Jaka to melodia”, wymyśliłbym program „Jaka to pozycja” i zamiast fortepianów byłoby dwóch golasów i po jednym ich ruchu musisz rozpoznać pozycję. Potem Janowski rzuciłby żubra i byłoby fajnie.

MR Ja podobny program miałam przyjemność współprowadzić, nazywał się „Kamasutra”. Bardzo go lubię do tej pory, choć był bardzo krytykowany. Ludzie w strojach plemników, takich kombinezonach, mieli odtwarzać jakąś pozycję, a potem była rozmowa na temat tej pozycji.

PK Oni mieli najgorszą robotę. No błagam, w kombinezonach…

MR Wracając do hipokryzji – to, że zachowujesz się inaczej, a mówisz co innego, rodzi ogromną frustrację. Ludzie nie mają pojęcia, jak bardzo ta niespójność odbija się na psychice. To tak jak twój profil na Facebooku może zacząć odjeżdżać od tego, kim jesteś, gdy zaczynasz budować swój wizerunek, wymyślasz siebie idealnego i wmawiasz innym ludziom i sobie, że tak wygląda twoje życie. Momenty konfrontacji, że tak nie jest, są dramatyczne i prowadzą do choroby psychicznej.

Seks tantryczny pozwala osiągnąć o wiele więcej niż tylko orgazm.

PK Zdecydowanie łatwiej się żyje z otwartą przyłbicą. Ludzie mają problem z tym, żeby się przyznać przed samym sobą, kim tak naprawdę są.

MR Mówi się od jakiegoś czasu coraz więcej o czwartej orientacji seksualnej – aseksualizmie. O ludziach, którzy nie mają dużego popędu, dla których seks nie jest ważny, nie jest źródłem dużej przyjemności. Ileś lat temu w ogóle powiedzenie o tym, że seks dla mnie może nie istnieć, byłoby czymś dziwnym, podejrzanym. W psychologii postuluje się, by żyć prawdziwie, w zgodzie ze sobą. Jeżeli seks cię nie kręci, to nie mów, ile miałeś partnerów, i nie mów o tureckich śmigłach. A jeżeli nie chcesz się na razie wiązać i lubisz taki sportowy seks bez zobowiązań, to nie udawaj, że jest inaczej. Hipokryzja prowadzi do choroby psychicznej.

Dzięki temu, że kobiety zaczęły mówić otwarcie o swojej seksualności, w telewizji są reklamy środków do higieny intymnej, czego nie było parę lat temu, przemija kultura maczystowska. Kobieta ma przyzwolenie na seks swobodny, może otwarcie mówić o swoich potrzebach.

PK Pamiętam szok, jak pojawiły się reklamy Always ze skrzydełkami. To była wielka sensacja. Uświadomiło to połowie moich kolegów z podwórka, że jest coś takiego jak miesiączka.

MR Mamusia im nie powiedziała, że kobiety stają się kobietami i miesiączkują.

PK Dziękujemy firmie Protect & Gamble za edukację w kwestiach kobiecej fizjologii.

MR Zastanawiam się nad tym, że twoim zdaniem o seksie już wszystko zostało pokazane…

PK Ja bym się nie zdziwił, jakby niedługo pojawił się trend, żeby w ogóle nie mówić o seksie.

MR Myślicie, że żyjemy w epoce rozpasania?

Na pewno w sferze medialnej, reklamy są przesiąknięte seksem.

PK Z drugiej strony w świecie reklamy jesteśmy hipokrytami. Pracowałem swego czasu w agencji reklamowej i poszedłem na szkolenie dotyczące reklamowania piwa i okazało się, że nie można pokazywać produktu w zbyt pozytywnym świetle. Produkt nie mógł być za fajny! Nie można było również stosować żadnych trików sugerujących, że po piwie jest się bardziej sexy.

MR Nie żyjemy w epoce rozpasania, tylko w epoce schizofrenii seksualnej. Z jednej strony pojedynczym kliknięciem możemy trafić na stronę, gdzie jest pokazane wszystko. A z drugiej nie mamy edukacji seksualnej w szkołach i prowadzi się dyskusje, jak powiedzieć dziecku, że mama ma cipkę, a tata siusiaka. Jak jest taki problem, to nie można powiedzieć, że żyjemy w epoce rozpasania.

PK My, siedząc przy Pięknej 19, w redakcji popularnego magazynu lifestyleʼowego, żyjąc w Warszawie, mając kontakt z takimi, a nie innymi osobami, oceniamy z tej perspektywy. Nie wiemy, co się dzieje w małych miejscowościach, gdzie dzieci mają jedną szkołę podstawową, do gimnazjum jeżdżą 15 km. Tam jest zupełnie inne podejście do tych spraw. Nie chcę tu gloryfikować dużych miast, ale prowincja w kwestiach seksualności jest kilkanaście lat wstecz.

MR Dzięki dostępowi do internetu chyba nie ma aż takich różnic.

PK Możliwości są, ale mentalnie występują duże różnice, nie ma tam potrzeby szukania pewnych rzeczy.

MR Nie żyjemy w epoce rozpasania, ale w epoce dostępności treści związanych z seksem, erotyką, ale też pornografią, dostępności, która może się jeszcze zwiększać. Dotarłam do badań, w których mowa o tym, że nadal bardzo duży procent młodzieży operuje pewnymi mitami dotyczącymi seksualności, np. za pierwszym razem nie zajdziesz w ciążę.

PK Po tureckim śmigle nie zajdziesz. To tak jak z plotkami na Pudelku – trudno to zweryfikować. Dlatego edukacja seksualna jest potrzebna, żeby obalać takie durne mity, które potem są legendami internetowo-miejskimi, to idzie i nie można tego zatrzymać.

MR Jeśli żylibyśmy w epoce rozpasania, to ten temat byłby wyczerpany. Wiedza i umiejętności rozmawiania bardziej wskazują na to, że żyjemy w epoce, która ma dużo seksualnych tabu.

PK Jak oglądasz pornografię w internecie, to raczej oglądasz ją sama i w trakcie nie rozmawiasz z inną osobą. Nie zadajesz pytań, czy to, co ja oglądam, to jest normalne, czy to jest fajne.

MR Z pornografią jest taki problem, że odbiega od rzeczywistości. To, jak są zbudowani aktorzy w tych filmach, i to, co się tam dzieje, nie pokazuje prawdziwego życia seksualnego. To też jest problem, bo ludzie potem mają oczekiwania co do seksu, że to będzie tak, jak oni to widzieli.

PK Z edukacją seksualną powinno być jak z legalizacją marihuany. Lepiej o pewnych rzeczach mówić wprost, nie pozostawiając niczego szarej strefie.

MR À propos tabu – wiecie, jak często temat seksu jest trudny między osobami, które są w związku? Na przykład powiedzenie partnerowi, który jest przyjacielem, ale też kochankiem, co się lubi, jak się lubi albo że czegoś się nie lubi. Przychodzi do mnie dużo par i okazuje się, że one często nie rozmawiają na ten temat. Ludzie, będąc ze sobą wiele lat, w ogóle nie są w stanie sobie powiedzieć wielu rzeczy.

PK Nie potrafimy rozmawiać o uczuciach, a tym bardziej o seksie. A poza tym nasz język nie jest na tyle elastyczny, by nie powiedzieć czegoś zbyt wulgarnie, trywialnie albo za poważnie. Nie ma tego złotego środka.

MR To też kwestia lęku, że jak powiemy drugiej osobie, że coś się nam nie podoba, to sprawimy jej przykrość. Dużo jest takich mitów związanych z funkcjonowaniem w związku. Tutaj nie powinno być tego tabu.

PK Może przydałoby się rozwiązanie z kartkami – wymieniamy się zapisanymi intymnymi informacjami na trzy, cztery i uciekamy. Jeżeli już dochodzi do jakichś niekomfortowych sytuacji, to warto o tym powiedzieć drugiej osobie.

Podobno według badań w Polsce blisko 60% małżonków nie widuje się nago, we dwoje rozebrani są tylko pod kołdrą.

MR Kobiety mają z tym szczególnie problem, bo często są zakompleksione i nie chcą chodzić po mieszkaniu i pokazać się partnerowi nago.

PK Biorą kołdrę za sobą i w nogi.

MR Nie lubią swojego ciała i boją się, że partnerowi też mogłoby się nie spodobać.

PK A faceci?

MR Myślę, że każda płeć ma swoje problemy z seksualnością. Mężczyźni też mają swoje lęki i nie mówię o wielkości członka.

PK Są też inne kwestie związane z członkiem, np. psychiczne problemy. Musisz być gotowy, a nie zawsze możesz. Życie.

MR Problem współczesnych mężczyzn w dużej mierze polega na tym, że nie czują się dość silni w relacji.

PK A czy my tego seksu nie traktujemy za poważnie? Warto podejść do tych rzeczy z humorem, uśmiechnąć się w czasie tej czynności, ona jest przyjemna.

MR Niektórzy mówią, że jest śmieszna, jakby popatrzeć z boku.

PK To są śmieszne ruchy, zdecydowanie. Ja np. sam ze sobą bym się nie przespał. Dla mnie facet na basenie jest totalnie aseksualny.

MR To jesteś typowym heterykiem.

PK Facet w majtkach wygląda śmiesznie, za to kobiety w kostiumie są dla mnie bardzo seksowne.

MR Mnie się np. podoba facet w majtkach.

PK Na Cristiano Ronaldo w majtkach spojrzałbym z podziwem, ale po chwili powiedziałbym, żeby już się ubrał.

 

Maria Rotkiel – psycholog, terapeuta poznawczo-behawioralny, specjalista PR

Piotr Kędzierski – dziennikarz, od 10 lat w radio. Prowadził audycję z Migałą, Tymańskim i Wojewódzkim. Pojawiał się w telewizorze. Wielki fan piłki nożnej i lat 90-tych. Współtwórca cyklu #whereismymind?. Połowa duetu Exboyfriends.