Na tej stronie korzystamy z cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia w przeglądarce internetowej

OK
5 listopada 2015

Efektowne pościgi, niebezpieczni mężczyźni i piękne kobiety. Nowy film o przygodach Jamesa Bonda nie zaskakuje, ale jest bardzo smakowitym kąskiem.

Wybór Daniela Craiga do roli Jamesa Bonda otworzył nowy rozdział w historii przygód szpiega Jej Królewskiej Mości. Tajny agent, którego imię znają wszyscy wrogowie, zmienił gęste, ciemne włosy na krótki blond, a ciepłe, kasztanowe oczy stały się przenikliwie błękitne. Jednak Daniel Craig wyróżnił się na tle poprzednich aktorów nie tylko aparycją. Jego pierwszy występ w „Casino Royale” rzucił odrobinę światła na – do tej pory – jednowymiarową postać agenta. James Bond w wykonaniu Daniela Craiga i odpowiedzialnych za kolejne części reżyserów, stał się bardziej śmiertelny, pełen nagłych uniesień i szorstkiego profesjonalizmu, nie tracąc przy tym charakterystycznego dla 007 ironicznego poczucia humoru.

Czytaj również: Eddie Redmayne w prequelu “Harry’ego Pottera”. Szykuje się niezapomniana, magiczna przygoda.

Forum Film Poland

Stephanie Sigman; Metro-Goldwyn-Mayer Pictures/Columbia Pictures/EON Productions’ action adventure SPECTRE.

W „Spectre”, wszystkie wątki, które poznaliśmy w poprzednich trzech częściach wracają do Bonda niczym echo, a nagromadzone emocje znajdują ujście w spektakularnym, dwu i półgodzinnym finale. Niepokorny szpieg dalej nic nie robi sobie z poleceń przełożonych, w urokliwy dla siebie sposób łamie narzucone przez agencję przepisy i podbija serca nowo poznanych kobiet. Jednak pod nieprzeniknioną maską Bond skrywa ciążące na nim brzemię osierocenia i zdrady ukochanej Vesper. Mimo konfliktów przeszłości, 007 musi stawić czoła złowrogiej organizacji Widmo, a przed osiągnięciem tego celu nic nie jest w stanie go zatrzymać. W walce z okrutną siatką, którą steruje zagadkowy Franz Oberhauser (rewelacyjny jak zawsze Christoph Waltz), agent przemierza tereny upalnego Mexico City, pięknego Rzymu, austriackiej Obersilliach i nieprzyjaznej Sahary.

Sam Mendes, który drugi raz z rzędu stanął za kamerą dzieła, przywraca motyw czarnego charakteru chcącego zawładnąć światem (Raoul Silva w „Skyfall” bardziej był zainteresowany osobistymi porachunkami aniżeli przejęciem kontroli nad wszystkimi). W filmie jest również miejsce na klasyczne samochody i tradycyjnego”goryla”, który depcze Bondowi po piętach. Oprócz ukłonu w stronę kanonu, reżyser kieruje uwagę widza na drugoplanowe postaci. W „Spectre” Moneypenny (Naomie Harris) nie jest tylko biurową flirciarą, Q (Ben Whishaw) staje się prawdziwym przyjacielem Bonda, a M (Ralph Fiennes), żywy relikt zimnej wojny, prowadzi własną walkę z instytucją chcącą zlikwidować jednostkę „00”. Kolejny raz można mieć zastrzeżenia do kochanek 007. Przepiękna Monica Bellucci pojawia się w filmie na krótko i właściwie nie wnosi do fabuły niczego istotnego. Léa Seydoux bardziej przypomina graną przez siebie postać zabójczyni z „Mission: Impossible – Ghost Protocol”, a nie wybrankę serca. Choć znając zamiłowanie Bonda do kobiet fatalnych, można przymknąć oko na ten szyty grubymi nićmi romans. Sam Daniel Craig jest niezwykle poprawny, a postępujące coraz bardziej zmęczenie rolą zostało przysłonięte tak dużą ilością ciętych ripost i żartów, że mogłyby one dostać swój własny telewizyjny program.

Forum Film Poland

Bond ściga Sciarrę w trakcie Dnia Zmarłych w Meksyku. W pewnym momencie helikopter przelatuje 9m nad głowami statystów. Metro-Goldwyn-Mayer Pictures/Columbia Pictures/EON Productions’ action adventure SPECTRE.

Mimo małych wad, „Spectre” ogląda się niezwykle przyjemnie. Oprócz zapierającej dech w piersiach sceny bijatyki w helikopterze, czy imponującego pościgu pośród austriackiego mrozu, zawrotne są też statystyki filmu. Przy pracy nad sekcją w Mexico City pracowało 1520 statystów, aby uzyskać zgodę na przelot helikopterów w Londynie wysłano ponad 11 tysięcy listów, a do bajecznego pościgu w Rzymie zużyto blisko 400 opon.
Trzy lata temu James Bond obchodził pięćdziesięciolecie swoich filmowych narodzin, jednak nic nie wskazuje na to, by kierował się w stronę popkulturowej emerytury. Ukochany agent publiczności jest doskonałym, konsumpcyjnym produktem i przypomina nieco hamburgera z dobrej knajpy. Jemy go po raz setny, znamy ten smak, wiemy czego się spodziewać i momentami czujemy przesyt, ale kiedy już pojawi się na stole nasze ślinianki zaczynają mocniej pracować, a każdy gryz zamienia się w prawdziwą ucztę. Lekko uzależnieni na pewno sięgniemy po niego jeszcze nie jeden raz.

Czytaj również: Nowa piosenka do Jamesa Bonda. Najgorszy utwór w całym kanonie?

„Spectre”, reż. Sam Mendes
Premiera 6.XI.2015

 

Fotografie użyte w artykule pochodzą z materiałów prasowych Forum Film Poland.